Koncert, Spotkanie

min

Zbieg poetycki Na Dziko + koncert Dub Spencer & Trance Hill

W cyklu: XXV Festiwal Ars Cameralis

Występują: Trupa poetycka Na Dziko: Brzoska/Kobierski/Majzel/Melecki/Siwczyk oraz Małgorzata Lebda, Andrzej Niewiadomski, Adam Zdrodowski, Piotr Gwiazda (USA), Mark Ford (Anglia).

Koncert: Dub Spencer & Trance Hill feat Umberto Echo – Burroughs in Dub.

Zbieg Poetycki Na Dziko to, od ponad dwudziestu lat, stały punkt Festiwalu Ars Cameralis. To niekonwencjonalne wydarzenie – będące czymś znacznie większym niż tradycyjnym wieczorem autorskim – znalazło prestiżowe miejsce na kulturalnej mapie Polski. Podczas ubiegłych edycji Katowice odwiedziły takie znakomitości jak Brian Patten, Durs Grunbain, Craig Raine, Ron Padgett, Elizabeth Willis czy tez cała czołówka polskich poetów na czele z R. Krybickim, P. Sommerem, A. Sosnowskim czy B. Zadurą. Zbiegi Na Dziko to propozycja nowych form percepcji słowa pisanego – multimedialnego, interaktywnego, a prezentacjom i performansom towarzyszą koncerty i elementy happeningu. W tym roku gospodarze wieczoru – trupa poetycka Na Dziko – spotkają się z Markiem Fordem (Anglia), Peterem Gwiazda (USA), Andrzejem Niewiadomskim, Małgorzatą Lebdą oraz Adamem Zdrodowskim. W ramach Zbiegu tradycyjnie odbędzie się koncert: tym razem będzie to, zgodnie z motywem przewodnim Festiwalu (Lunch z Burroughsem) muzyczno-literacki projekt Burroughs in Dub, powstały w wyniku współpracy Dub Spencer & Trance Hill (Szwajcaria) z Umberto Echo (Niemcy), oparty na oryginalnych wypowiedziach Burroughsa wsamplowanych w niezwykłą muzykę.

Grupa Na Dziko powstała w 1994 w środowisku studentów Uniwersytetu Śląskiego. Śląskie roczniki 70. przyniosły polskiej poezji coś więcej niż kontynuację postulatów Brulionowców i estetyki Jacka Podsiadło. Istniało w Polsce pojęcie getta śląskiego. Poeci na naszym terenie adorowali się wzajemnie, ale w Polsce nie byli znani. My przełamaliśmy ten mur – wspomina Bartłomiej Majzel, co w istocie nietrudno udowodnić. Wojciech Kuczok, Bartłomiej Majzel, Maciej Melecki, Wojciech Brzoska, Krzysztof Siwczyk, Grzegorz Olszański, Radosław Kobierski, Aleksandra Wojtkiewicz, Marta Podgórnik i Arkadiusz Kremza doczekali się bowiem licznych publikacji i recenzji w czołowych czasopismach literackich i zajęli znaczące miejsce w słynnej antologii Macie swoich poetów oraz kompletnym względem kulturalnej spuścizny lat 90. słowniku Parnas bis. Jak sami zadeklarowali w autorskim dodatku do kwartalnika Opcje: Chcemy, aby Śląsk ujawnił wreszcie swój potencjał. Poezja na Śląsku ma się świetnie, ale utorować sobie drogę do masowego odbiorcy musi sama. Dziś ów postulat wydaje się nadzwyczaj aktualny, w bardzo szerokim kontekście.

Poeci z Na Dziko debiutowali w szczególnym okresie: w Polsce zanurzonej w bezlitosnym chaosie początków transformacji. Przypadła im rola rzeczników zupełnie nowej rzeczywistości.

Pawelec nazywa spuściznę Na Dziko uśmiertelniającym, zatem, antypomnikowym sposobem rejestracji świata: ich twórczość zanurzona jest bowiem w nieustającej dialektyce obecności i nieobecności. Dlatego też o ile literackimi Świętymi Na Dziko pozostają postaci w rodzaju Jacka Kerouaca, Richarda Brautigana czy Franka O’Hary, za filozoficznego patrona przyjąć mogliby Georges’a Bataille, autora filozoficznej refleksji o związkach języka i nieobecności, zanikania. Tym samym przysługuje im tytuł pełnoetatowych współtwórców polskiej kultury lat 90.

Dub Spencer & Trance Hill to mistrzowie dubifikacji, czyli dubowych coverów muzycznych. Szwajcarskie trio z humorem i techniczną sprawnością bierze na warsztat klasykę muzyki rozrywkowej od Metalliki do Falco. Tym razem zwrócili się ku legendzie amerykańskiej poezji i kontrkultury: Williamowi Burroughsowi. Burroughs in Dub to hołd złożony poecie, który obchodziłby w tym roku setne urodziny. To nie pierwsze „wystąpienie” głosu poety w muzyce: usłyszeć go można w utworach Johna Cale’a. Kurta Cobaina czy The Disposable Heroes of Hiphoprisy. To właśnie na ich podstawie Dub Spencer & Trance Hill stworzyli swoją najnowszą płytę: słynnej, zachrypniętej recytacji poety towarzyszy mocna linia basu, rytm reggae i subtelne wstawki gitary i keyboardu. Uczeń przerósł mistrza: Adrian Sherwood, do którego inspiracją przyznają się muzycy, blednie przy wielogatunkowych ornamentach, którymi szwajcarscy muzycy wynoszą dub na wyższy poziom. Na najnowszej płycie pobrzmiewają gatunki, które stanowią idealny kontekst dla twórczości Burroughsa: psychodeliczny rock i ambient. Muzycy nie zapominają też o tradycji, do której odwołują się w swojej nazwie… W jaki sposób? Okaże się na koncercie.